Blog dla ludzi z wartościami, dla ludzi poszukujących wartości.
Ja też posiadam i szukam wartości.

środa, 23 marca 2011

Porządek w czasie Mszy Świętej

Księża powinni poświęcić jedno kazanie w roku na przypomnienie wiernym, co im wolno w kościele, a co jest niestosowne. Okazuje się bowiem, że zatracamy z pokolenia na pokolenie coś, co jest swego rodzaju poczuciem porządku i przyzwoitości. Surowe reguły obyczajowe, mające zastosowanie także w sprawach wiary - choćby te z połowy dwudziestego wieku - ulotniły się bezpowrotnie. Ludziom wydaje się, że mogą w łatwy sposób przenosić swoje zachowanie z codzienności na Mszę. Nie myślą o tym, że ta liturgia wymaga od współuczestników koncentracji, zachowania powagi i wzroku skupionego na kapłanie/ołtarzu.

/Dalsza część będzie moimi własnymi obserwacjami, w moim kościele na wsi. Wasze realia mszalne mogą być inne, a przez to spostrzeżenia i wnioski./

O rozproszenie łatwo, szczególnie gdy w kościele znajdzie się jakieś nadpobudliwe dziecko, choć nie jest ono znacznym problemem. Rodzice powinni zabierać swoje pociechy i dobrze, kiedy to robią. Jeśli znają je na tyle, że wiedzą w jaki sposób mogą one przeszkodzić wiernym w przeżywaniu Mszy, to powinni w maksymalny sposób temu zapobiec lub złagodzić skutki:

1. Skoro brzdąc wyje od kilku minut, skutecznie zagłuszając księdza i nie widać szans, by miało się to zmienić, to rodzic powinien wyjść z nim z kościoła. W przeciwnym wypadku ani matka (zazwyczaj to ona przychodzi z kinderem), ani sto osób z nią, nie użyją niczego z tej Mszy.

2. Jeśli mały człowieczek z ADHD biega po świątyni, a za nim oczy wiernych i niewiele brakuje, by poszedł przed ołtarz pociągnąć księdza za sutannę, należy zastosować rozwiązanie z poprzedniego punktu. Szczególnie nieznośny jest wtedy błogi spokój modernych rodziców, którzy nic sobie z tego nie robią. Być może uważają, że powinien się wyszaleć... Moim zdaniem jest to niedopuszczalne. Jeśli już, dzieciakowi można pozwolić (co najwyżej) spokojnie chodzić w obrębie metra kwadratowego/filara/swojego opiekuna.

3. Dziecko powinno być przed Mszą wysikane, kupa zrobiona a brzuch pełny. Do rodziców należy obowiązek zadbania o to. Wielokrotne wchodzenie i wychodzenie z kościoła jest niestosowne. A już szczególnie nie wypada otwierać drzwi w trakcie przeistoczenia.

4. Wydawanie poleceń przez rodzica nie może przekraczać pięćdziesięciu decybeli. Nie zauważyłem, by dziecko, do którego mówi się coraz głośniej, stawało się spokojniejsze - jest wręcz odwrotnie.

Bardzo często spotkałem się również z przynoszeniem do kościoła urządzeń elektronicznych, szczególnie telefonów komórkowych. Jeśli już to robisz zadbaj, by był wyłączony, nie tylko wyciszony.
Niedopuszczalne jest spoglądanie na wyświetlacz, wyciąganie go z kieszeni, a tym bardziej odczytywanie lub pisanie sms-a. Zdarzyła się niedawno sytuacja, w której komuś zadzwonił telefon. Jego właściciel odrzucił połączenie, a po minucie pojawił się ten sam dźwięk. Wtedy zachował się bezczelnie w stosunku do nas wszystkich - wyszedł na zewnątrz, odebrał tuż pod niezbyt dźwiękochłonnymi drzwiami, po czym wrócił do swojej ławki. I to w czasie adoracji Najświętszego Sakramentu.

Uważam, że osoby znajdujące się po spożyciu, od których czuć odór alkoholu na pięć metrów, nie powinny mieć wstępu do kościoła - dla dobra innych. Msza wymaga trzeźwości ciała i umysłu, tu nie ma miejsca na gorszące świadectwo.
Szczególnie zapach ten udziela się w czasie pasterki, kiedy to na wielu stołach wigilijnych główną potrawą jest pół litra czystej.

Warto też poruszyć kwestię ubioru. Nie dotyczy to prawie facetów, choć przychodzenie w spodenkach krótszych, niż do kolan jest niefajne. Źle ubrana kobieta może pójść do piekła i pociągnąć za sobą całą męską część, z księdzem i ministrantami włącznie. Damy powinny wyglądać schludnie, bez zbędnego upiększania siebie. Nie wolno przychodzić do kościoła z wyeksponowanymi piersiami, w zbyt obcisłych spodniach, w zbyt krótkich spódniczkach. Nie wypada, by prześwitywała bielizna, szczególnie majtki.
Nie powinno się przychodzić w stroju uważanym powszechnie za niestosowny.

Jeśli ilość miejsc stojących i siedzących jest wystarczająca, by zmieścili się wszyscy, należy wejść do świątyni. Stanie na zewnątrz, kiedy można spokojnie wejść do środka jest niewskazane. Byłem świadkiem różnych scen, które działy się przed kościołem w czasie Mszy. Głośnik na zewnątrz jest głośnikiem awaryjnym, przeznaczonym na dni, w których nie wszyscy zmieszczą się w budynku.

Pozycja klęcząca, którą przyjmuje się w czasie liturgii musi być pozycją klęczącą. Osoby chore, zamiast wydziwiać, szukając zamienników klęczenia, powinny usiąść lub stać. Niedopuszczalne jest gorszące innych kucanie/siedzenie po turecku/opieranie się o ławkę.

Jeśli masz zamiar pójść do kościoła, znasz wszystkie formułki i modlitwy, a nie wypowiesz ani jednej, lepiej nie przychodź do kościoła. Msza to liturgia, w której aktywnie uczestniczą ksiądz i wierni. Żadnego ale.

4 komentarze:

  1. Jezus kocha również alkoholików. Pamiętaj o tym :) Ja rozumiem, że nie jest to może miłe dla osób stojących blisko, ale nie o to w Mszy Św. chodzi. Taki alkoholik też ma prawo uczestniczyć we Mszy. On potrzebuje uzdrowienia, które może mu dać tylko Jezus.

    OdpowiedzUsuń
  2. Allah też kocha muzułmanów - alkoholików. Niech jednak taki wejdzie tylko do meczetu..
    Złe porównanie?
    Wejdź nawalona do dowolnego supermarketu, przechodząc obok ochroniarza, który zazwyczaj stoi na bramkach wejściowych.
    Wciąż niezbyt?
    Idź w stanie po spożyciu do dowolnego miejsca publicznego, w najlepszym wypadku będą na Ciebie patrzyć okrutnym wzrokiem.

    Świątynia Boga jest również miejscem publicznym i wymaga się tu ciut więcej, niż minimum kultury.

    Ponadto:
    Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego?”. Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”

    OdpowiedzUsuń
  3. Stary Testament zapewne?
    Nieco pojmowanie ludzi się w NT zmieniło.

    Masz prawo mieć swoje zdanie, ja mam prawo mieć swoje :) Mimo wszystko będę uważała,że nawet dla osoby mającej problem z alkoholem jest miejsce w Kościele.

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie Nowy Testament, ew. Mateusza i przypowieść Jezusa o uczcie królewskiej.

    Mimo wszystko będę uważała,że nawet dla osoby mającej problem z alkoholem jest miejsce w Kościele.
    Sprecyzujmy. Chodzi mi o osoby przychodzące do kościoła pod wpływem alkoholu, nie o alkoholików jako takich.

    Masz prawo mieć swoje zdanie, dobrze, że je masz.

    OdpowiedzUsuń